Znowu mnie długo nie było... No wiem. Wybaczcie.
Pff od czego zacząć. 18 stycznia byłam w górach. Uczyłam się jeździć na snowboardzie. No i niestety w ostatnim dniu... gleba! I ręka złamana. Jeździliśmy od dwie godziny, ze szpitala do szpitala, po drodze różne przeszkody typu wypadki samochodowe no i wreszcie o 16:00 znalazłam się na prześwietleniu w Polanicy.
Lekarz stwierdził, że kość nie jest typowo złamana i zaliczył ją do stłuczenia, po czym naburmuszona pielęgniarka wsadziła mi ręke w korytko gipsowe. We wtorek byłam na kontroli (u mnie w Poznaniu) i okazało się, że ręka jest złamana i kolejne 3 tygodnie w gipsie... Jest jednak coś co podtrzymuje mnie na duchu... Dostałam nowy telefon! Sony x peria tipo (biało - czarny). Bardzo mi się podoba ;)
To by było na tyle, nie chce was tu zanudzać. Pozdrawiam wszystkich czytających mojego bloga, choć wiem, że jest was niewiele. Kocham was <3
To by było na tyle, nie chce was tu zanudzać. Pozdrawiam wszystkich czytających mojego bloga, choć wiem, że jest was niewiele. Kocham was <3






